Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

23.08.2012
czwartek

Głupim być ciężko, inteligentnym jeszcze ciężej

23 sierpnia 2012, czwartek,

Wiele słychać o kłopotach, jakie dotykają ludzi mało inteligentnych, mających trudności z mentalną obróbką informacji. Usłyszeliśmy od dziennikarskich primabalerin i prima-wokalistów, że to właśnie mało inteligentni polokowali pieniądze w różnych Amber Goldach i że to oni dają się notorycznie oszukiwać wszelkiej maści naciągaczom. Usłyszeliśmy nawet, że nasze państwo w postaci najwyższych jego władz i za pieniądze podatnika powinno zająć się kampanią łopatologicznie wciskającą mało inteligentnym obywatelom elementarną wiedzę o tym, że jeśli chodzi o pieniądze – cudów nie ma.

Coś w tym wszystkim jest. To znaczy w tłumaczeniach, że mało inteligentni z trudnością radzą sobie pośród coraz mocniej skomplikowanych, współczesnych „systemów abstrakcyjnych”. Systemy abstrakcyjne (termin obmyślił sam Profesor-Lord Anthony Giddens) to w socjologii nieprzewidywalne nawet dla najsprawniejszych i najbardziej zorientowanych ekspertów społeczne układy złożone, takie jak giełda, polityka zagraniczna, rynek energetyczny czy ponadnarodowa bankowość inwestycyjna. Jeżeli w maszynerii inwestycyjnej z trudnością orientują się częstokroć specjaliści, to trudno wymagać, żeby orientowali się w nich świetnie ludzie niezbyt rozgarnięci i niezbyt wykształceni. A tacy, niestety, często inwestują „oszczędności życia” w narzędzia dostępne dziś w „finansowym systemie abstrakcyjnym”.

Ciężko zatem być dzisiaj mało inteligentnym. Non-stop człowieka oszukują. Nie zarobi. Nie odłoży. Wierzy w ekonomiczne gruszki na wierzbie, bo w ogóle ma tendencję do wierzenia w kolorowo podane byty metafizyczne.

Czemu się za tych mało inteligentnych zabrałem i dlaczego się nad nimi tak niecnie znęcam? Ano dlatego, że pożarłem właśnie nową książkę Satoshiego Kanazawy, londyńskiego psychologa ewolucyjnego. Na Państwa zamówienie ściągnąłem ją w końcu z pogrążonej w olimpijskim uniesieniu Brytanii (zatytułowana jest „The Intelligence Paradox”, tutaj mogą sobie Państwo postudiować kilka wycinków) i zabrałem się za nią w przerwie między jednym kryminałem Camillerego a drugim. Nie, to nie to, że mi Państwo kazali czytać Kanazawę. Uwielbiam go, bo jest uczonym niegrzecznym. Zwlekałem z jej zakupem, ponieważ błędnie zakładałem, że nie dowiem się z nowej książki czegoś, czego od Kanazawy bym już nie wiedział.

A co już od niego wiemy? Wiemy co nieco o ewolucyjnym pochodzeniu tzw. inteligencji ogólnej. Kanazawa głosi przede wszystkim „Zasadę Sawanny”, wedle której ludzki umysł ma trudności z opanowaniem zjawisk i sytuacji, które nie występowały w naszym środowisku adaptacyjnym, włączając wszystko to, co w nowoczesnym społeczeństwie wirtualne i abstrakcyjne. Nasze gatunkowe mechanizmy psychiczne pojawiły się w toku ewolucji po to, byśmy radzili sobie z problemami powtarzalnymi. Nasi praprzodkowie w zasadzie nie musieli „myśle恔 zmagając się z tymi powtarzalnymi problemami, ponieważ mechanizmy psychiczne „myślały za nich”. Inteligencja ogólna pojawiła się zaś po to, byśmy radzili sobie z problemami rzadkimi i niepowtarzalnymi. Nawet w tak powtarzalnym środowisku adaptacyjnym, jakim była wschodnioafrykańska sawanna, okazjonalnie pojawiały się problemy, które były ewolucyjnie nowe, to znaczy nie powtarzały się, a zatem wymagały od naszych praprzodków myślenia oraz rozumowania indukcyjnego i dedukcyjnego, żeby sobie z tymi problemami poradzić. Zdaniem Kanazawy, inteligencja ogólna stała się dzisiaj bardziej istotna, ponieważ żyjemy w środowisku, które jest niemal w całości ewolucyjnie nowe. Niestety, jak wiadomo, nie wszyscy są w nią wyposażeni w takim samym stopniu.

Pomysłowe studia Kanazawy wskazują, że jeśli cokolwiek jest ewolucyjnie nowe, to jest wielce skomplikowane dla ludzi o niskim IQ. Jeśli coś jest ewolucyjnie stare – jak dobór partnera seksualnego, rodzicielstwo, relacje interpersonalne czy odnajdywanie drogi – to ludzie niezbyt inteligentni radzą sobie z tym bardzo dobrze. A nawet lepiej od inteligentnych. I w tym właśnie problem.

Ludzie niewyposażeni w wysoki IQ mają na przykład spory kłopot z rozróżnieniem wirtualnego przekazu telewizyjnego od rzeczywistości pozatelewizyjnej. Kanazawa postawił kiedyś następującą hipotezę: oglądanie pewnych programów telewizyjnych wzmacnia satysfakcję z prawdziwych przyjaźni u osób mało inteligentnych, a nie ma wpływu na satysfakcję czerpaną z przyjaźni przez tych bardziej inteligentnych. Okazało się, że im częściej kobiety mniej inteligentne oglądają sitcomy i seriale, tym większą satysfakcję czerpią z realnych przyjaźni. Oglądanie sitcomów przez kobiety bardziej inteligentne nie wpływa już tak mocno na satysfakcję czerpaną z przyjaźni. To studium i szereg jemu podobnych dowodzą, że ludzie mniej inteligentni słabiej rozróżniają między rzeczywistością ekranu a rzeczywistością „w ogóle”. Nie dziwota, że sugestywne i umagicznione obrazy sztab złota i pakietów pieniąchów w łapach reklamowych modeli przekładają im się na wizje przyszłego bogactwa. Reklama mniej im kłamie.

Nie myślcie jednak, że ci inteligentniejsi mają znacząco lepiej. Co to, to nie. Na przykład – ja wiem, że to zaskakujące – piją, palą i narkotyzują się częściej od mało inteligentnych (Kanazawa podaje bardzo przekorne wyjaśnienie tego faktu, ale o nim kiedy indziej). Ponadto reprodukcja idzie inteligentnym nad wyraz słabo. Zapewne zauważyliście, że im wyższe w naszym kraju wykształcenie, tym mniej dzieci. Jak wiadomo, reprodukcję u naszego gatunku poprzedza długaśny i strasznie pokomplikowany pląs międzypłciowy, z którym ci inteligentniejsi – i kobiety, i mężczyźni – mają solidny dziś problem.

No cóż, inteligentni mają po prostu z całą tą miłością kupę roboty, znacznie więcej od tych mało inteligentnych, którzy – bach, bach, minuta nie mija – dyskoteka, słodkie całuski, ślub i dzieci (a raczej dzieci, a potem ślub). A ci inteligentni? A to, a siamto, a to nie pasuje, a tamto. A co jeśli? A co jeżeli? A wybredni tacy. A na karierze skupieni własnej i czasu na amory w odpowiednim ku temu czasie nie mają. Inteligentne kobiety nie są dzisiaj przymuszane przez kulturowy patriarchat do „łapania męża”, robią karierę zamiast liczyć na coraz mniej interesujących mężczyzn-potencjalnych partnerów seksualnych i w konsekwencji coraz mniej mają dzieci.

Kanazawa nie przejmuje się zbytnio polityczną poprawnością nakazującą mieć miłosierdzie i wali po skroniach czytelników dechą z gwoździem tłumacząc, co się w takiej sytuacji wydarzyć może w przyszłości. Bo jeśli inteligentne kobiety chcą mieć i w konsekwencji mają znacznie mniej dzieci od kobiet mało inteligentnych, a inteligencja jest dziedziczona w 80% głównie po matce, to jak się to skończy? No pewnie, że źle. W sensie: w ogóle źle, bo dla panów Marcinów P. wszelkiej maści, zakładających swoje Amber Goldy, będzie to istny raj na ziemi. Sami będą wokół niekumaci, łatwi do zaczarowania.

Geny odpowiedzialne za inteligencję ogólną są zlokalizowane z chromosomie X, w tym samym zresztą regionie, w którym znajduje się sekwencja genetyczna odpowiedzialna za męski homoseksualizm. Oznacza to – pisze Kanazawa – że chłopcy dziedziczą inteligencję wyłącznie po matkach, a dziewczęta po matkach i po ojcach, przy czym zauważmy, że ci ojcowie dziedziczą ją tylko po swoich matkach. Koniec końców, inteligencja kobiet jest odpowiedzialna za inteligencję dzieci. No i co teraz, kiedy te inteligentne nie chcą się rozmnażać? Oznacza to, że niedługo większość Brytyjczyków będzie orbitować wokół błyskotliwości i niewyrafinowanych pragnień reprezentantów geordies, popularnych nierozgarniuchów z Newcastle Upon Tyne, efekciarsko sportretowanych w serialu MTV.

Czy nam aby nie grozi to samo?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 27

Dodaj komentarz »
  1. Nad tym, to ja sie zastanawiam juz od dawna, bez czytania Kanazawy. Tylko mnie zaintrygowalo to przekorne wyjasnienie uzaleznien wsrod inteligentnych.
    Co do pszyszlosci: jestem przekonana, ze czas na myslenie o sztucznym „uzdatnianiu gatunku ludzkiego”. Witaminuzujemy zywnosc, oczyszczamy powietrze. Dlaczego nie mielibysmy deczko uszlachetnic sie sami? Jeszcze troche w biotechnologii sie wydarzy i bedzie to mozliwe. Wtedy dopiero bedzie sie dzialo, in vitro to pikus.

  2. Może inteligentni mają mniej dzieci, narkotyzują się i zalewają robaka, bo inteligencja, a z nią skłonność do analizy i krytycznych wizji przyszłości czyni ich pesymistami, częściej dręczy ich ból egzystencji i na pewno czytają więcej kryminałów niż romansów 😉
    Camilleri jest OK. Comissario Montalbano też się do żeniaczki nie kwapi, za to rozwiązuje każdą zagadkę 😉

  3. „Może inteligentni mają mniej dzieci, narkotyzują się i zalewają robaka, bo inteligencja, a z nią skłonność do analizy i krytycznych wizji przyszłości czyni ich pesymistami, częściej dręczy ich ból egzystencji i na pewno czytają więcej kryminałów niż romansów”
    Eee, to by bylo zbyt banalne.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Osobiście to bym się przyszłością nie martwił. Biedota od zawsze była bardziej produktywna i jakoś inteligencja nie wymarła. Nie można zapominać, że same „inteligentne” geny nie powstały z niczego, również są wynikiem ewolucji, także z całą pewnością nasza matka natura utrze z dwóch debili jakiegoś mądrego. Będzie to robić zawsze, bo taki jest cel ewolucji i świat głupszy nigdy nie będzie gdyż rzeki nie zawracają. Co najwyżej mogą być okresy zbyt intensywnie nagromadzonej głupoty, którą natura wyplewia (patrz- dwie wojny światowe).

    Co do głupoty to chyba jest na nią jedne lekarstwo – brać za nią odpowiedzialność. Jaki inteligentny tego dokona skoro wraz ze wzrostem IQ rosną proporcjonalnie problemy a za tym idzie brak czasu? Wypada więc mierzyć inteligencje inną miarą – ilość rozwiązanych problemów głupich, nie swoich.

  6. @VPS – a skąd to dziwne założenie, że na wojnie wyginęli ci głupszy (a więc zajmujący pozycję u dołu drabiny społecznej) a nie na odwrót? Powszechny lament nad zanikiem przedwojennej inteligencji i pewna doza pogardy dla tej nowej, powojennej, wskazuje raczej na to, iż osoby inteligentne mają mniejsze szanse na przeżycie (co nie powinno dziwić i w sytuacji normalnej – skoro piją, narkotyzują się a i palą częściej, średnia długość życia w dobrym zdrowiu będzie krótsza). Nie utożsamiam, żeby było jasne, inteligencji jako warstwy/klasy społecznej z inteligencja jako cechą jednostek. Jednakże można założyć, iż w klasie/warstwie inteligentów będzie „troszkę” więcej inteligentnych. Czy też Autor mnie poprawi, jeśli się mylę?

  7. Tu chodzi o coś innego. O niesprawność, nieudolność naszego państwa w ściganiu przestępstw. Amber-Gold to złodzieje, którzy nie mieli zamiaru oddać tych pieniędzy. Ale jak to możliwe, że jest wydawany wyrok w zawieszeniu, potem następny i następny za to samo….. Jak możliwe jest rejestrowanie działalności mimo, że „była karalność”, bo nie muszą sprawdzać. Tu chodzi o procedury sądowe. Tu chodzi możliwości pozwalające proste sprawy ciągnąć latami a tym samym na unikanie odpowiedzialności. Chodzi o sądownictwo chowające za parawanem ze swoją kompletną nieudolnością a czasami wręcz niekompetencją. To narusza wiarę w sprawność państwa. Tak, ci „emeryci” dali się nabrać przez Amber-Gold ale też przez nasze Państwo, które zarejestrowało firmę złodziejską, założoną przez złodziei.

  8. Robimy zdecydowanie zbyt duzo szumu wokol inteligencji. Wszystko juz na ten temat zostalo powiedziane (wystarczy przeczytac „Syreny z Tytana”). Inteligencja jest w gruncie rzeczy nikomu niepotrzebnym alikwotem w ewolucyjnym grzezawisku, zaledwie ornamentem, bez ktorego natura swietnie sobie radzi. Ponadto z inteligencja prawie nigdy nie idzie w parze madroscia (tez stara prawda, patrz „Geniusz i bogini”).
    Istnienie nteligencji z pewnoscia komplikuje najprosze sytuacje i jest zrodlem niezliczonych problemow adaptacyjnych tak w sferze indywidualnej jak i spolecznej, ktore sa w rezultacie (z koniecznosci)
    rozwiazywane przy uzyciu tejze samej inteligencji.
    Przypomina to paradoks alkoholika, ktory pije zeby zapomniec, ze sie wstydzi tego, ze pije.

  9. „Od zawsze uważałam, że ludzie mniej inteligentni (żeby nie powiedzieć, głupsi) są w życiu szczęśliwsi.”

    http://mindfulnessofeveryday.blogspot.com/

    No cóż…Mogę się tylko pod tym podpisać…

  10. Kulturalni i wykształceni Grecy zostali podbici przez niekulturalnych Rzymian. Gdy tylko Rzymianie nabrali ogłady, rozłożyli swoje państwo i zostali podbici przez barbarzyńskie plemiona (germańskie i arabskie). Lepiej powiodło się Chinom, które były potęgą intelektualną, gospodarczą i polityczną przez całe średniowiecze, ale i tak zostały ostatecznie zmarginalizowane przez prymitywnych Portugalczyków, Hiszpanów, Holendrów, Francuzów i Anglików. Gdy tylko Europejczycy nabrali wykształcenia, wywołali wojnę domową i utracili znaczenie na rzecz prymitywnych Amerykanów. Amerykanie skutecznie bronią się przed nadmiarem wykształcenia i ich imperium pozostaje niezagrożone. Nadmiar wykształcenia najwyraźniej nie pomaga społeczeństwu.

  11. Świetne podsumowanie 😀

  12. Simplicity is the ultimate sophistication mawial Leonardo da Vinci

  13. @ Krzysztof Mazur
    24 sierpnia o godz. 17:56

    Powiem, jak @markot – świetne.

  14. Panie Profesorze,
    a jednak próbuje Pan skomplikowany proces ewolucji,
    jakby nie było „system abstrakcyjny”,
    ubrać w zależności przyczynowo – skutkowe,
    zrozumiałe dla inteligentnego umysłu.

    A może nie tędy droga.
    Z jednej strony pojawienie się niepowtarzalnych bodźców
    czyni ów ewolucyjny proces powtarzalnym.
    No bo narażeni jesteśmy na powtarzalny ciąg niepowtarzalnych zjawisk
    (znowu niespodzianka, znowu coś nowego?)

    A z drugiej – rola obserwatora ewolucji (mechanizmów
    radzenia sobie w nowych sytuacjach) jawi się fascynująco.

    I jedna uwaga. Czy dramatyczne pogorszenie się w Polsce
    wskaźników demograficznych idzie w parze ze wzrostem
    średniego IQ?

  15. @Krzysztof Mazur
    Słusznie powiedziane. To oznacza, że czas człowieka społecznego i stworzonych przez niego konstruktów takich jak państwa, społeczeństwa i imperia z punktu widzenia ewolucji odchodzi do lamusa. Już teraz widać wyraźnie, jak społeczeństwo zamiast człowieka chronić (tak jak to było u jego początku – przed niebezpiecznym, nieokiełznanym światem) to go niszczy (sprowadzając do swojego niższego poziomu, tępiąc wszelkie odstępstwa, nawet jeśli z obiektywnego punktu widzenia są tylko na lepsze). Można być pesymistą i myśleć, że społeczeństwo (czyli w założeniu: masa głupszych kontra gromada mądrych) wygra przewagą liczebną. Można być optymistą i sądzić, że ilość przegra z jakością bo Ci głupi i tak żyją z tego, co wymyślą mądrzy. Jak to w ewolucji bywa, trochę to potrwa. Ja jestem optymistą.

  16. Wszystko to bardzo błyskotliwe, jednak procesy ewolucyjne działają na poszczególne osobniki, przedstawicieli danego gatunku, co potem można statystycznie uchwycić w danej populacji. W przypadku ludzi nakładają się na to procesy społeczne i sprawa się mocno komplikuje np. promowanie przez władze przedstawicieli jakiejś klasy społecznej (jak to było w poprzednim systemie) i cała, precyzyjna układanka ulega deformacji.
    Podejście ewolucyjno-kognitywne daje wspaniałą podstawę do dalszych rozważań, jednak nie można pominąć wpływu kultury na te podstawowe procesy (takim bardzo silnym wpływem byłaby, wspomniana przez komentatorów, świadoma i intencjonalna ingerencja w ludzki genom).

  17. Głupota – niedostatek rozumu przejawiający się brakiem bystrości, nieumiejętnością rozpoznawania istoty rzeczy, związków przyczynowo-skutkowych, przewidywania i kojarzenia. Charakteryzuje się pychą, śmiałością, podejrzliwością, niskim lub nieistniejącym samokrytycyzmem, niezdolnością do zdziwienia, dążnością do ekspansji.
    Ja się już niczemu nie dziwię 🙄
    😯

  18. @markot:
    tak, wypisz, wymaluj nasza „elyta”.

  19. To mówicie że pan Wałęsa, Komorowski i parę innych tuzów polityki, są inteligentni inaczej?
    Sądząc po ilości dzieci…..

    A na poważnie.
    Teza została już dość dawno udowodniona.
    Ale korelacja pomiędzy ilością dzieci a inteligencją nie jest taka prosta do udowodnienia.
    Poziom wykształcenia, światopogląd, wyznanie, zasoby materialne, środowisko i otoczenie kulturowe, to wszystko znacząco modyfikuje dzietnośc….

    Na ile człowiek kontroluje instynkt rozrodczy, emocje?
    Czy człowiek wykształcony bardziej, niż prosty?

    Ps.
    Bush pochodzi z wielodzietnej rodziny, Hollande ma co najmniej czworo, Berlusconi jest znany z bunga- bunga.
    Z ta inteligencją bywa różnie……

  20. Mark Pagel Wyjątkowo głupi człowiek. Nigdy jeszcze naśladownictwo nie było tak proste, a kreatywność tak mało opłacalna. GW 31.03.2012 str. 25

    ‘Chcielibyśmy wierzyć, że proces twórczy to coś, na co mamy wpływ. Lubimy myśleć, że wiemy, dokąd zmierzamy. Trudno nam pogodzić się z tym, że ewolucja idei też sprowadza się do przypadkowych mutacji różnych pomysłów. Przecież jesteśmy inteligentni! Tylko czy dokonując naprawdę innowacyjnych wynalazków, wiedzieliśmy wcześniej, jak powinny one wyglądać? Czy wymyślając siekierę albo łuk, prowadziliśmy złożone analizy różnych wariantów i rozwiązań? To przykre, ale w przypadku naszych najważniejszych osiągnięć bazujemy na przypadku.
    Niestety. Nasz mózg wpada na nowe pomysły tak samo przypadkowo, jak przypadkowo mutują geny.
    Ale nie ma w tym nic złego, nawet jeśli godzi w nasze ego. Bo jeśli nie wiemy, jaki ma być rezyltat końcowy, to nie ma lepszego mechanizmu wyłaniania nowych rozwiązań.’

    ‘Podsumowując: być może ci nieliczni innowatorzy, którym wszystko zawdzięczamy, byli nimi tylko dlatego, że mieli szczęście i akurat ich przypadkowe wynalazki zadziałały?
    Pewnie niewielu jest w stanie zaakceptować taką wizję historii cywilizacji. Ale ja lubię myśleć, że to właśnie siła społecznego uczenia się. A my tak naprawdę jesteśmy nieskończenie głupi.’

    http://www.youtube.com/watch?v=ImQrUjlyHUg

  21. Hayek Nadużycie rozumu. Świadome kierowanie a rozwój rozumu str. 86 (1952):
    ‘Może się w rzeczy samej okazać, że dla rozumu ludzkiego racjonalne pojęcie własnych ograniczeń jest zadaniem najtrudniejszym i nie najmniej ważnym. Dla rozwoju rozumu jest niezbędne, abyśmy jako jednostki ugięli się przed siłami i byli posłuszni zasadom, których nie możemy mieć nadziei w pełni zrozumieć, ale od których zależy rozwój, a nawet dalsze istnienie cywilizacji. Historycznie dokonywało się to pod wpływem różnych wierzeń religijnych oraz tradycji i przesądów, które czyniły człowieka uległym wobec tych sił, apelując raczej do jego uczuć aniżeli do rozumu. Najgroźniejszym etapem w rozwoju cywilizacji może być ten, w którym człowiek wszystkie te wierzenia uznaje za zabobony i odmawia akceptacji i podporządkowania się czemukolwiek, czego nie pojmuje racjonalnie. Racjonalista, którego rozum nie wystarcza, aby go pouczyć o tych granicach możliwości świadomego rozumu, i który pogardza wszystkimi instytucjami i obyczajami, które nie zostały świadomie zaprojektowane, może stać się niszczycielem cywilizacji na nich zbudowanej. Może się okazać, że takie poglądy są jakimś płotem, do którego człowiek będzie wciąż docierał i od którego będzie się odbijał, aby wpadać na powrót w barbarzyństwo.’

    J.G. Frazer (za Hayek Zgubna pycha rozumu str. 235)
    ‘przesądy oddały wielką przysługę ludzkości. Dostarczyły licznym ludziom motywu, co prawda niewłaściwego, lecz skłaniającego do słusznego działania. Z pewnością lepiej jest dla świata, by ludzie postępowali słusznie pod wpływem niewłaściwych motywów, niż żeby postępowali źle, kierując się najlepszymi intencjami. Dla społeczeństwa ważne jest postępowanie, a nie opinia: jeśli tylko nasze działania są sprawiedliwe i dobre, wówczas to, czy nasze opinie były trafne, czy też nie, obchodzi ludzi tyle, co zeszłoroczny śnieg.’

  22. @Byk
    Dzięki, ale to był taki żart. Nie chodzi o to, że ludzie mają być niewykształceni, ale żeby nie popadali w scjentyzm, a w szczególności dotyczy to władzy, która pod wpływem naukowców i inżynierów społecznych może dojść do błędnego poglądu, że wie lepiej, co ludzie powinni robić i że może odgórnie pokierować rozwojem społeczeństwa, co się kończy błędnymi inwestycjami, inflacją i rozpadem społeczeństwa.
    Ten żart można pociągnąć dalej. Wyprawa Kolumba do Indii była zupełnie irracjonalna i tylko brak wykształcenia króla Hiszpańskiego zdecydował o sfinansowaniu wyprawy (być może też król chciał się pozbyć nadmiaru zbędnych żołdaków po zakończonej wojnie z Arabami, co byłoby racjonalne). Gdyby decyzję podejmowali wykształceni ludzie, Kolumb nic by nie zdziałał. Cesarz Chin był bardziej racjonalny i zabronił zbędnych wypraw morskich (1434).
    Można też dodać, że niejaki Kopernik stworzył teorię, która (a) nie miała ugruntowania w ówczesnej wiedzy i (b) nie zgadzała się z wynikami dostępnych wówczas obserwacji pod względem ilościowym (ale tłumaczyła pewne zjawiska jakościowo). Czy tego rodzaju utwór można było uznać za naukę i publikować? Racjonalni Chińczycy chyba by się powstrzymali.

  23. polecam wszystkim „pochwałe głupoty” erazma z rotterdamu
    (ktorego biblioteke, nota bene, jan zamojski zakupił ongis…),

  24. Jakie badania mówią o tym, że inteligencja ogólna znajduje się w chromosomie X i jest dziedziczona przez chłopców po matkach, a u dziewczynek po matkach i po ojcach?
    Kanazawa sam przeprowadził badania czy opierał się na badaniach kogoś innego?
    Pierwszy raz spotkałem się z czymś takim i ciekawi mnie to ogromnie.

  25. byk
    26 sierpnia o godz. 20:20
    polecam wszystkim „pochwałe głupoty” erazma z rotterdamu
    ………………………………………………………………………………………..
    Przedtem warto: „Kubus Fatalista i jego pan”.

  26. Polecam film „Idiokracja”, jeżeli ktoś nie widział. Niezwłocznie przypomniał się w związku z tekstem 😉

  27. A ja polecam „Dzieje głupoty w Polsce” Aleksandra Bocheńskiego.
    Przydałoby się, by ktoś napisał ciąg dalszy, bo autor dawno nie żyje, a głupoty wciąż przybywa.

  28. „Nie można zapominać, że same „inteligentne” geny nie powstały z niczego, również są wynikiem ewolucji, także z całą pewnością nasza matka natura utrze z dwóch debili jakiegoś mądrego. Będzie to robić zawsze, bo taki jest cel ewolucji i świat głupszy nigdy nie będzie gdyż rzeki nie zawracają”

    Nie tak działa ewolucja, naturalne procesy. Niestety ale uważam że ewolucja to proces losowy, nie ma żadnego stwórcy który by koordynował zmiany tylko w „dobrym i słusznym kierunku”..
    Zmiany mogą zarówno pomóc jak i zaszkodzić. Gatunek może trwać wiele milionów lat ale mmoże też trwać bardzo krótko gdy dalece posunieta sepcjacja uniemożliwi byt w nowym ( ciągle zmieniającym się ) środowisku.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php