Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Wszystkożerca - Socjo-pomyślenia Tomasza Szlendaka Wszystkożerca - Socjo-pomyślenia Tomasza Szlendaka Wszystkożerca - Socjo-pomyślenia Tomasza Szlendaka

7.03.2012
środa

Chińscy mężowie, rosyjskie żony

7 marca 2012, środa,

Dwie liczby nie dają mi spokoju.

Liczba pierwsza: 24 miliony Chińczyków obecnych w tym momencie na rynku matrymonialnym (czyli panów między 20 a 35 rokiem życia) nie znajdzie sobie żony. Z całą zaś pewnością nie znajdzie sobie żony pośród Chinek, które w obliczu przewagi liczebnej mężczyzn, zgodnie z wszelkimi prawidłami socjologicznymi, przebierają w kandydatach jak w ulęgałkach. Marudzą, wymagają bóg wie czego, a najlepiej wszystkiego (wysokich zarobków, aut luksusowych, wyrobów markowych, mieszkań niemałych, wysokiego wzrostu etc.), stawiają rozliczne warunki i przyglądają się potencjalnym kandydatom do ich rąk w ramach specjalnych konkursów.

Krótko mówiąc: aby pozyskać żonę, młody Chińczyk musi stanąć na głowie. A kiedy stanie, to i tak nie zagwarantuje mu to sukcesu i mnóstwo panów z tego reprodukcyjnego wyścigu po prostu odpadnie. Co zaczynają w tak nieznośnej sytuacji robić chińscy mężczyźni? Ano to, co wszyscy mężczyźni od zarania naszego gatunku: zaczynają wyruszać na podboje. Jak świat światem, jedną z głównych przyczyn wojen (wielu psychologów ewolucyjnych sądzi, że jest to przyczyna jedyna) jest seks i możliwość spotęgowania za sprawą wojennych rozbojów sukcesu reprodukcyjnego. Jednym z najpoważniejszych motorów działań społecznych jest po prostu seks, a z całą pewnością niemożność realizacji interesów seksualnych. Chińczycy już teraz, w obliczu niedoboru kobiet na rynku matrymonialnym, decydują się na faktyczne porwania Koreanek z północy i Birmanek. Taka sytuacja jest potencjalnie groźna dla stabilności politycznej, tak wewnętrznej w Chinach, jak w stosunku do sąsiadów Chin. I mało kto zwraca na to uwagę.

Liczba druga: na tysiąc staruszków w Rosji przypada aż dwa i pół tysiąca staruszek. Oznacza to, że w Rosji mężczyźni po pięćdziesiątym roku życia starają się gremialnie nie żyć.

Także ta liczba sugeruje deatabilizację kraju, w którym się przydarza, bo wiąże się – generalnie – z niską jakością rosyjskich mężczyzn jako kandydatów do ożenku i do partnerowania kobietom. Rosjanie sporo piją, a zatem sporo chorują. Skoro sporo chorują, to nie żyją długo i większość z nich słabo też zarabia. W sytuacji niedoboru odpowiednich mężczyzn na rynku matrymonialnym, Rosjanki decydują się – co wszem wiadomo – na związki z Niemcami, Brytyjczykami etc. Jak się można domyślać nie przyczynia się to do wzrostu współczynnika dzietności w Rosji.

Inną konsekwencją, nie tak dobrze już znaną, jest wzrost funkcjonalnej poligynii w Rosji. Mówiąc ludzkim głosem, Rosjanki w obliczu niedoboru mężczyzn o odpowiednim statusie (no i mężczyzn po prostu żywych…) decydują się czasem na życie we dwójkę z jednym mężczyzną, byle odpowiednio majętnym (przy zgodzie całego towarzystwa, z oficjalną żoną włącznie). Wiem, że wyda się to niektórym dziwne – żyjemy wszak w katolickim kraju, w którym obowiązuje kulturowa i prawna norma monogamii – ale żyje tak też pewna liczba kobiet w Polsce. Już trwają prace badawcze nad tym zjawiskiem i myślę, że niedługo zapoznamy się przynajmniej z szacunkami.

Krótko rzecz podsumowując: destabilizacja rynku matrymonialnego w Rosji jest groźna dla Rosji i Rosjan. Destabilizacja rynku matrymonialnego w Chinach może być groźna dla wszystkich dokoła, jeśli Chińczycy nie zmienią szybko i radykalnie praw i obyczajów związanych z polityką dzietności.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 29

Dodaj komentarz »
  1. Chińczycy zarabiają jeszcze mniej od Rosjan. Nie wiem czy dłużej żyją.

    Skąd ten niepokój, czyżby autor obawiał się, że zostanie pomylony z rosyjską staruszką i porwany przez młodych chińczyków?

  2. Chińskie gabaryty nie odpowiadają chyba rosyjskim wymaganiom, więc z tej stron (przez Amur) porwań licznych raczej nie będzie 🙄

  3. Natura produkuje zawsze ciut wiecej kobiet niz mezczyzn, Niedobor kobiet w Chinanch, i nalezy to yraznie powiedziec, bierze sie z „dzietnej” polityki kraju, zezwlajacego na posiadanie tylko jednego dziecka. Dzieciobojstwo nowo narodzonych dziewczynek jest czestym zjawiskiem na chinskiej wsi i prowincji.
    Warto o tym pamietac w przeddzien Miedzynarodowego Dnia Kobiet, jedynego w roku kiedy stramy sie zdobyc na refleksje o sytuacji i prawach kobiet w swiecie.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. a jakie sa statystyki polskie?

  6. W takim razie, Chiny powinny niezwłocznie wprowadzić propagandę męskiego homoseksualizmu i rozdawać kawalerom – tym razem różowe książeczki miał -tse – bunga-bunga ; )

  7. ^Właściwie to jest chyba odwrotnie – rodzi się więcej mężczyzn niż kobiet ale na drugim końcu tego wyścigu proporcje przedstawiają się zgoła inaczej. Kultura chińska tylko potęguje tę dysproporcję.

  8. Dosz dziwny ten niepokoj Pana autora o Rosji, szczegolnie dlatego, ze w wieku matrimonialnym (20-35 lat) w Rosji nie ma jakiejs znaczacej przewagi kobiet nad mezczyznami.
    Statystyka:
    http://www.ljplus.ru/img4/f/a/fanat_evrasii/sootnoszenije_polov_po_perepisiam.JPG

    Lecz mamy meska hyper-smiertelnosc w wieku 35-50 lat. Dla ludzi najbiedniejszych to kwestia picia (szczegolnie na wsi), dla ludzi z klasy srieniej i zamoznych – to kwestia raczej nieuwagi do swego zdrowia, szczegolnie serca.

    Od konca 2000ch mamy problem nie z brakiem dzieci, lecz z tym ze jest ich wiele. Dlatego zeby odprawic dziecko do przedszkola trzeba zapisywac sie jeszcze przed rodzeniem. Dla ludzi mniej-wiecej zamoznych zamiast tego jest problem znalezienia niani.

  9. Chińczycy nie muszą porywać żon z Korei Północnej. Koreanki po ucieczce ze swojego kraju (a ucieka ich bardzo wiele), mają bardzo małe szanse na znalezienie pracy. Jednym z nielicznych sposobów na przetrwanie jest małżeństwo z Chińczykiem. Zazwyczaj aranżuje je mniejszość koreańska osiadła od pokoleń w Chinach (tzw. joseon jok). Zdarza się, że Koreanki płacą za to żeby móc poślubić Chińczyka.
    W związkach tych są bite, gwałcone i maltretowane. Kiedy pojawia się szansa na ucieczkę na Południe, to uciekają.
    Zresztą na małżeństwo z obywatelką obcego kraju decydują się tylko mężczyźni niemajętni, najczęściej ze wsi – tam kobiet nie ma prawie wcale, bo albo wyjechały, albo zostały zabite po urodzeniu.
    Trzeba dodać, że w Chinach małżeństwo z obcokrajowcem jest bardzo źle odbierane przez społeczeństwo. Nawet Chińczycy żyjący zagranicą rzadko zawierają formalne związki z obywatelami innych państw. Tak jest np w Polsce, gdzie diaspora Chińska jest bardzo zamknięta i nieufna w stosunku do obcokrajowców.
    Kandydatów na mężów/żony szuka się wśród swoich lub przez znajomych z diaspor w innych państwach. Chińczycy w Polsce (szczególnie ze śląska), szukają ich np. na Węgrzech, gdzie występuje duże skupisko tej mniejszości – największe w Europie zresztą.

  10. Jestem właśnie w Chinach. Zgadza się, Chinki wybrzydzają, faceci zasuwają. Nie wiem, co rząd mógłby zrobić, żeby wyrównać liczbę kobiet i mężczyzn, bo tu ze względu na rozpowszechnioną korupcję różnych rodzajów ciężko jest z wdrażaniem polityki – politykę jednego dziecka udaje się jakoś egzekwować, ale wyjątki są liczne. Myślę, że gdyby rząd wprowadził powszechny system emerytalny sytuacja mogłaby się mocno poprawić. Bo w Chinach większość rodziców na starość utrzymywana jest przez dzieci, a ściślej mówiąc głównie przez synów. Tu kobiety ‚wyprowadzają’ się z rodziny po małżeństwie i transfery środków do swoich rodziców są niewielkie. Co wzmacnia zresztą ogólną presję na majętnego partnera, żeby jednak rodzicom mogło trochę z zasobnego stołu skapnąć, żeby na przykład można było wprowadzić się do domu córki. Ogólnie sytuacja z brakiem poczucia bezpieczeństa na starość przyczynia się do faktu, że dziewczynki są bardzo niemile widziane. Tak przynajmniej mówią Chińczycy, nie wiem co o tych przyczynach mówi socjologia.

  11. To ciekawe, nie wiedzialem, ze w Chinach nie ma powszechnego systemu emerytalnego.

  12. Społeczeństwo to żywy organizm i czasem samo się reugluje. Ja mieszkam w Szanghaju, gdzie ceny mieszkań poleciały w kosmos, co nie ułatwia życia kawalerom na wydaniu, bo zapewnienie mieszkania, to obowiązek pana młodego. Przyszli rodzice potrafią liczyć i zwykła ekonomia sprawia, że ostatnio tutaj rodzi się sporo dziewczynek – wbrew tradycji. W ten sposób rodzice oszczędzają na kosztownym posagu dla syna. Z drugiej strony zmiana stylu życia – w stronę Zachodu – sprawia, że córka nie zrywa więzów z rodzicami, bywa, że też się opiekuje nimi na starość. Myślę, że to zajwisko już się rozlewa na całe Chiny. Dysproporcja płci nie będzie rosnąć w nieskończoność.
    Jeśli chodzi o Koreanki z Północy, to one nie są porywane; one same uciekają do Chin, bo to kraj dobrobytu, w przeciwieństwie do Korei Płn., gdzie śmierć głodowa jest realną perspektywą. W Chinach Koreanki są przejmowane przez gangi, które dystrybuują je do klientów-kawalerów, głównie na wsi, bo tam taką nielegalną żonę (bez paszportu i prawa pobytu w Chinach) najłatwiej ukryć. Myślę, że z Birmankami jest podobnie.
    Chiny raczej nie będą toczyć wojen o kobiety – to już nie te czasy.
    W Korei Płd. też brakuje żon. Tam przez lata obowiązywał podobny model, tj. brak emerytury, przechodzenie żony do rodziny męża, co wiązało się z dużą ilością nadmiarowych mężczyzn, bo całe pokolenia stawiały na posiadanie syna. Tymczasem po drodze kraj się wzbogacił i dziś południowokoreańskie wsie pełne są gospodyń z Wietnamu czy Filipin. One same przyjeżdżają do Korei, tj. Rosjanki szukają przez internet męża Niemca albo „Izraelczyka”. Chiny tak samo mogą zassać kobiety z Filipin, Wietnamu albo z Azji Środkowej. Przez lata Polki tłumnie wyjeżdżały do Niemiec i jakoś III wojna światowa nie wybuchła :)))
    Fajnie jest postraszyć wojną w Chinach (ciągle czytam takie teksty w polskich mediach), ale lepiej zostawmy to tvn-om 24, natematom i innym onetom.
    Szacun.

  13. Z drugiej strony, czy 24 miliony sfrustrowanych i biednych (bo to biedni nie mają żon) ma wystarczającą moc, żeby zmusić 1 300 milionowy kraj do wojny?

  14. W Chinach też występuje poligamia, choć jest nielegalna. Grube ryby miewają dwa domostwa, na przykład każde w innej prowincji – nie mówię tu o kochankach, to bardziej żony, z dziećmi, na które mąż łoży.

  15. W sfeminizowanym społeczeństwie zmienia się fenomen życia w luksusie. Obecnie życie w luksusie oznacza, życie i bycie z jednym mężczyzną :).Polki (ogólnie kobiety) zgodnie z wszelkimi prawidłami biologicznymi, przebierają w kandydatach jak w ulęgałkach, zgodnie z doborem naturalnym. Walka o przetrwanie gatunku jest siłą napędową wszelkiego życia w przyrodzie (choćby,, rykowisko”jeleni). W współczesnym świecie społecznym walka o reprodukcję, zaczyna schodzić na dalszy plan. Chodzi raczej o zdobycie przywództwa i dominację, hedonizm i rozładowanie wrodzonej agresji (altruizm jest też inną jej formą). Brak zdrowych mężczyzn do reprodukcji w Rosji, czy innym kraju , zapewne uzupełnią emigranci z Lapeduzy, którzy emigrują z powodu wojny w świecie arabskim.

  16. Kiepski tekst. Sam opis zjawiska ciekawy, wnioski – na poziomie wypracowań w gimnazjum. Nie bardzo wiadomo dlaczego przyjął Pan że seks jest jeśli nie jedynym to największym motorem wojen, jacy psycholodzy ewolucyjni tak uważają konkretnie no i czemu ma to znaczenie – bo wie Pan, niektórzy psycholodzy ewolucyjni uważają że Wszystko wynika z ewolucji a zatem pośrednio z seksu. Naciągane, nieciekawe.

  17. Rzeczywiście trudności chińskich facetów to również problemy homo sapiens ( nie tylko tego ze skośnymi oczami).
    Ale przy tej okazji należy dodać, że każdy kij ma 2 końce.
    Owszem nadmiar testosteronu pryynosi pewne korzyści w latach młodości (tym bardziej na bezkresnych rosyjskich ziemiach) i rzeczywiście zwiększa szanse w staraniach o życiową partnerkę, ale ten sam testosteron w późniejszym wieku to również perspektywa raka prostaty…Niestety coś za coś…

    Ale na szczęście amerykańscy uczeni wyprodukowali Prostamol i życie znowu staje się piękne.

  18. Strasznie pieprzy ten Autor !

  19. Kot Mordechaj
    7 marca o godz. 23:33
    Dlatego neoliberałowie tak kochają ten kraj – tam nie ma tego znienawidzonego socjalu, tam można robic interesa, tam można płacić tyle ile uzna sie za stosowne. W tą stronę też pchają Europe

  20. 1. Spadek liczby ludności spowoduje w Rosji upadek obecnego systemu autorytarnego i powstanie demokracji, za ok. 20 lat, bo wtedy padnie system emerytalny i trzeba będzie prosić zagranicę o pomoc. Podobnie będzie w Chinach za kilkadziesiąt lat (nie znam prognoz demograficznych ale tak ok. 2070-90).
    2. W okresie rozkwitu totalitaryzmu 1930-1960 był największy w historii procentowy przyrost ludności ok. 2 % rocznie. Obecnie jest ok. 0,5 % i spada i dyktatury są w odwrocie.
    3. Być może w czasach prehistorycznych kobiety były istotnym powodem wojen, ale nie jedynym. Od czasu wynalezienia pieniędzy porywanie kobiet nie ma sensu. Wystarczy zdobyć pieniądze, a kobiety same się znajdą. Przyczynami wojen są: (a) ambicje władców, (b) konflikty kultur i ideologii, (c) rywalizacja o zasoby naturalne, (d) chęć zdobycia cudzego majątku. Najważniejsze są punkty (a) i (b).
    4. W Chinach nie rządzą samotni, młodzi mężczyźni, tylko biuro polityczne Partii Komunistycznej. To biuro polityczne raczej obawia się wewnętrznego rozpadu Chin. Poza tym Chiny są otoczone przez silnych sąsiadów (jak Niemcy pod koniec XIX), których nie są w stanie pokonać.

  21. Dzięki brakowi systemu emerytalnego Chiny się szybko rozwijają, bo mają duże oszczędności i tym samym inwestycje. Słusznie zatem neoliberałowie pragną tego w Europie. Europejczyk sam by sobie na emeryturę uzbierał, gdyby mu państwo nie przeszkadzało i lepiej by na tym wyszedł. Miałby też więcej dzieci.
    Natomiast w Chinach system emerytalny zostanie wprowadzony i wtedy zacznie się gwałtowne hamowanie, a następnie upadek gospodarczy. W Chinach jest jak za Bismarcka. Mają tam wolny rynek ale nie mają świadomości ekonomicznej i ideologii wolnego rynku. To jest kolos na glinianych nogach.

  22. Jestem obecnie w Rosji i muszę skromnie powiedzieć, że rosjanki zdecydowanie polkami nie gardzą.

  23. Krzysztof Mazur

    A gdyby przypadkiem nie starczyło w Chinach i Europie na świadczenia emerytalne to zorganizujemy światowy bal maskowy i wielką loterię fantową gdzie szczęśliwcy będą obdarowywani coroczną rewaloryzacją swoich uposażeń.

    Oczywiście co drugi los wygrywa.

  24. @Krzysztof Mazur

    „Dzięki brakowi systemu emerytalnego Chiny się szybko rozwijają, bo mają duże oszczędności i tym samym inwestycje. Słusznie zatem neoliberałowie pragną tego w Europie. Europejczyk sam by sobie na emeryturę uzbierał, gdyby mu państwo nie przeszkadzało i lepiej by na tym wyszedł. Miałby też więcej dzieci.”

    Po pierwsze dzięki niskim kosztom pracy, do których rzeczywiście przyczynił się brak socjalu Chiny dotychczas się rozwijały. A także dzięki na przykład niesamowitej degradacji środowiska. Bo jest to gospodarka oparta na tanim eksporcie. Ale już same władze dostrzegają, że tak dalej się nie da – poczytaj sobie o poniedziałkowym wystąpieniu premiera Wen Jia Bao. Chiny deklarują wprowadzenie rozwiązań redystrybuujących PKB w kierunku uboższych i średniaków, żeby pobudzić konsumpcję i przestawić gospodarkę na rynek wewnętrzny.

    Po drugie, jakoś w Chinach pomimo braku składek na ZUS prawie nikogo nie stać na odłożenie pieniędzy na starość. Dlatego muszą polegać na dzieciach.

    Po trzecie, jak każdy nastawi się na tani eksport, jak Chiny, i obniży koszty pracy tnąc socjal, przestanie to dawać przewagę konkurencyjną na światowym rynku, a skończymy na obniżonym ogólnym standardzie, życia, gdzie większość ledwo wiąże koniec z końcem i na ogromnych nierównościach społecznych, jak w Chinach.

    Po czwarte, nie robiłbym z Chin (neo)liberalnego raju, bo dominują tu państwowe monopole, a sektor państwowy wciąż wytwarza ponad 50% PKB.

  25. @wtret
    Socjal nie podnosi kosztów pracy, tylko obniża wysokość wynagrodzeń. Nałożenie ZUSu na chińskie wynagrodzenia spowodowałoby obniżenie wynagrodzeń do poziomu, przy którym Chińczycy w ogóle nie mogliby mieć dzieci. Czy to byłoby dla nich korzystne? Zapewne do czasu, aż tamtejszy ZUS by się zawalił. W Polsce wielu ludzi nie ma dzieci lub ma ich niewiele, gdyż płacą (duże) składki ZUS. Pracownik płaci ZUS, nie pracodawca, niezależnie od formy prawnej tej składki. Chińczycy zarabiają mało nie dlatego, że rząd ustalił „niskie koszty pracy”, ale dlatego, że produkowane przez nich towary są niewiele warte.

    Żeby Chińczycy zarabiali więcej nie jest potrzebna „redystrybucja między bogatymi i biednymi Chińczykami”, ale wystarczy uwolnić kurs waluty i zdjąć kontrolę obrotów kapitałowych. Rząd chiński nałożył na Chińczyków dodatkowy podatek kursowy i teraz się z tego trochę wycofuje.

    Masz rację w sprawie monopoli państwowych oraz degradacji środowiska.

  26. @ Krzysztof Mazur

    Ależ owszem, szeroko rozumiany socjal podnosi koszty pracy – rozumiem przez socjal nawet wolność zrzeszania się w związkach zawodowych, której w Chinach nie ma. A to dlatego, że poprawia się pozycja negocjacyjna pracownika, który nie chcę już robić za tzw. miskę ryżu, bo albo ma zasiłek i nie ma na utrzymaniu mamy.

    Nie trzeba być ekonomistą (tak jak ja nie jestem), żeby zrozumieć, że rząd ChRLD po coś utrzymuje zawyżony kurs juana. Jakby uwolnić kurs waluty, to natychmiast pogorszyłaby się konkurencyjność chińskiego eksportu, doszłoby do zwolnień w fabrykach, pogorszenia pozycji negocjacyjnej pracowników i stagnacji lub obniżki wynagrodzeń.

    Ale zbaczamy z tematu.

    pozdrawiam

  27. Milo przeczytac kilka slow forumowiczow, ktorzy nie pieja jedynie nad potega Chin, ale zastanawiaja sie nad jej przyczynami.
    Chcialam dodac jeszcze inny przyklad problemow z kobietami azjatyckimi, ale spoza Chin. Otoz kobiety chinskie w Stanach Zjednoczonych (ale tez w Kanadzie) stanowia juz dosyc znaczaca ilosc spoleczenstwa. Juz w szkolach stanowia ambitna, ciezko pracujaca i operatywna grupe. Potem ida na studia, staja sie ambitnymi profesjonalistkami, ktore… preferuja zwiazek z bialym partnerem. Juz ponad 50% Azjatek ( nie tylko Chinek, ale i Koreanek, Wietnamek, Filipinek) wychodzi tu za maz za bialego mezczyzne. Stanowi to, zwlaszcza w duzych miastach problem : dla bialych kobiet, bo te z kolei zawieraja nieporownywalnie mniejsza ilosc zwiazkowz Azjatami i oczywiscie dla mlodych Azjatow, bo trudno im znalezc partnerke zarowno wsrod swoich jak i w innych grupach etnicznych.
    W srodowiskach etnicznych, jak chociazby niereligijnych Zydow, mowi sie o tym oficjalnie i mowia to nie tylko mlode kobiety. Debatuja o tym emigrantki z Rosji. Jest wiele przyczyn dlaczego Azjatki sa takim atrakcyjnym materialem na zwiazki.

  28. Aż strach pomyśleć o przyszłości światowej gospodarki z chwilą kiedy w Pekinie, Szanghaju powstaną wspaniałe biurowce chińskiego ZUS-u. Krach na światowych giełdach, załamanie kursów najważniejszych walut, bezrobocie osiągające niespotykane dotąd wskaźniki, spadająca mlekowydajność polskich i nie tylko krów, obniżona moc rosyjskich alkoholi – to tylko najważniejsze objawy światowej hekatomby spowodowanej wprowadzeniem świadczeń emerytalnych w ojczyźnie Konfucjusza.

    A już to, że ” wielu ludzi nie ma dzieci lub ma ich niewiele, gdyż płacą (duże) składki ZUS ” z pewnością wprawiło by w stan beznadziejnej traumy nie tylko przewodniczące Mao

    A to już tak ode mnie:

    Zawsze zastanawiałem się gdzie leży granica głupoty głoszonych ekonomicznych recept, ale okazuje się że tej granicy nie ma .

  29. Skoro Chinki maga przebierac jak w ulegalkach to juz widac swiatlo w tunelu:
    okazuje sie, ze lepsza inwestycja jest wychuchana dziewczynka, jedynaczke, ktora wybierze sobie sposrod bogatych pretendentow tego najlepszego i stac ja bedzi na godziwe zycie oraz na sponsorowanie starosci rodzicow. Terza zaczna zabijac meskie plody dla odmiany i tak zmiany beda nastepowac co 50 lat.
    I nie bedzie zadnej wojny.
    A tak na marginesie: duza ta nadwyzka chinskich mezczyzn? I czy dobrzy jakosciowo, moze dadaliby sie dla polskich wyksztalconych singielek?

  30. No w Chinach,Indiach,Pakistanie,Afganistanie,Korei,Wietnamie,Filipinach,Azerbejdżanie,Nepalu,Iranie jest niedobór kobiet ponieważ rodzice zabijają żeńskie płody.
    A w Chinach brakuje prawie 100mln kobiet co stanowi aż 6.5%!!

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php