Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Wszystkożerca - Socjo-pomyślenia Tomasza Szlendaka Wszystkożerca - Socjo-pomyślenia Tomasza Szlendaka Wszystkożerca - Socjo-pomyślenia Tomasza Szlendaka

1.10.2012
poniedziałek

Urywki

1 października 2012, poniedziałek,

Wracam do życia po nieustającym tournée konferencyjnym, jakie rozmaite instytucje fundują akademikom – w tym i mnie – w drugiej połowie września, zanim na dobre ugrzęźniemy w ruchomych piaskach pracy na uniwersytecie. Naoglądałem się Polski od południa do północy, z okien środków lokomocji i na żywca, w bezpośrednim kontakcie z ludźmi i ziemią.

Jestem tym trochę przytłoczony, podobnie jak nieco przytłoczony jestem tym, co się w trakcie tego tournée działo w kraju nad Wisłą. Nie da rady, żebym wszystkie te wydarzenia konsumował po kolei, w sposób należyty i dokładnie. Wstawiam tu zatem rozmaite urywki – drobne myśli, jakie przychodziły mi do głowy w trakcie czytania gazet i rozmów z całą masą napotkanych tu i tam ludzi. W podróży z konferencji na konferencję da się myśleć tylko urywkami.

Myślałem o zdaniu, jakie wypowiedział psycholog Augustyn Bańka o „oburzonych”. Że to wojownicy o to, aby świat zmienić zaklęciami.

Myślałem o zegarkach prezydentów – Komorowskiego i Janukowycza. Że tylko w kraju, gdzie rozwarstwienie i nierówność dochodów zapanowały nad umysłami, można oceniać rządzących po cenie ich zegarków. Przykro, że w naszym kraju mainstreamowa, acz tabloidowa do cna telewizja informacyjna, w porannym paśmie dla popijających kawkę, ochoczo zajmowała się tym tematem. Znać, że w pewnym zakresie do Ukrainy nam niedaleko.

Myślałem o perypetiach Zbigniewa Mikołejki, napotkanego w Elblągu. Myśl krążyła nie tyle wokół profesora, ile dokoła zdania Joanny Łopat wyrażonego w „GW”, że trzeba naprawiać to, co zepsuły „wózkowe”. I że nie warto, by kobiety w batalii o swoje prawa gettoizowały się w ramach działań takich jak „Kongres Kobiet”.

Myślałem o stole w Elblągu, przy którym w pokoju, wcześniej trochę się w trakcie konferencji pokąsawszy, rozmawiali Andrzej Zybertowicz, Wiesław Władyka i Jerzy Sosnowski. A jednak się da :-). Być może główną przyczyną wojny polsko-polskiej jest brak takich stołów jak w Elblągu, przy których da się razem usiąść i uważnie popatrzeć sobie w oczy nad kaczką z modrą kapustą.

Myślałem o hejnale, który Jedynka skróciła do sekund. Celebra hejnału wprowadzała ład w życie, była „od zawsze”. Dziwniejsze i dłuższe tradycje celebruje się w innych krajach i komercji od tego wara. Zwłaszcza w publicznej rozgłośni.

Myślałem o zapowiadanych (niemrawo) cięciach w administracji. Wszyscy pragną wyrzucić nadmiarowych urzędników na bruk, a nikt nie myśli o tym, że to właśnie drogą rozrostu administracji tworzy się w Polsce nowe mieszczaństwo, czy – niech będzie – klasa średnia. Co zrobimy z tymi wyrzuconymi? Dokąd sobie pójdą? Gdzie będą zarabiać? Czy wszyscy założą lukratywne, kreatywne, rozwojowe interesy?

Myślałem o fundacji Leszka Balcerowicza. Źle sobie myślałem. Niestety.

Myślałem o marszu w obronie interesów Telewizji Trwam. Czy zauważyliście, że ramię w ramię szli politycy (nie krzywdujący sobie), akademicy (także nie przymierający głodem), związkowcy (niektórzy z nich, ci z kierownictwa, również mają co włożyć do garnków), księża (niektórzy to sobie nie krzywdują…), zmarginalizowani ludzie w trzecim wieku i zmarginalizowana młodzież nie mająca po powrocie z emigracji pracy? Czy tylko mi ten wielce zróżnicowany tłum kojarzył się z dawną Solidarnością, w której byli wszyscy, ludzie każdego typu i rodzaju? I czy tylko ja przypomniałem sobie, co się stało z Solidarnością? Tak rozbieżne społeczne światy, jak sugeruje doświadczenie, długo razem nie pomaszerują, choć dzisiaj wydają się arcyzjednoczone.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 11

Dodaj komentarz »
  1. ‚Co zrobimy z tymi wyrzuconymi? Dokąd sobie pójdą? Gdzie będą zarabiać? Czy wszyscy założą lukratywne, kreatywne, rozwojowe interesy?’
    Beda emigrowac, dopoki kryzys w UE nie poglebi sie na tyle, ze ich rynki pracy przestana byc chlonne.

  2. Pisze Gospodarz:

    Myślałem o zegarkach prezydentów – Komorowskiego i Janukowycza. Że tylko w kraju, gdzie rozwarstwienie i nierówność dochodów zapanowały nad umysłami, można oceniać rządzących po cenie ich zegarków. Przykro, że w naszym kraju mainstreamowa, acz tabloidowa do cna telewizja informacyjna, w porannym paśmie dla popijających kawkę, ochoczo zajmowała się tym tematem. Znać, że w pewnym zakresie do Ukrainy nam niedaleko.

    Ma Pan czas na oglądanie telewizji śniadaniowej? 😯

  3. Klasą średnią są ludzie, którzy utrzymują się sami, a nie są utrzymywani przez państwo, jak urzędnicy. Zwolnieni urzędnicy znajdą inną, bardziej pożyteczną pracę. Bardziej intratną dla społeczeństwa. Pensje urzędników są wypłacane z pieniędzy odebranych klasie średniej w podatkach i wzrost ich wynagrodzeń nie zwiększa bogactwa społeczeństwa.

    Postulaty oburzonych zrealizowała Republika Weimarska w 1923 roku. Każdy dostał tyle pieniędzy ile chciał. Niestety nikt nie chciał tych pieniędzy przyjąć w zamian za jakiś towar. Balcerowicz tego nie chce, więc jest zły.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Prognoza jakoby koalicja PiSu miała się rozpaść jest chyba błędna. To jest koalicja protestu, która istnieje od wielu lat i może istnieć dalej w nieskończoność. Nie rozumiem jedynie dlaczego prof. Szlendak się nie przyłączył.

  6. Marit – jeszcze do poprzedniego wątku

    Ja bym z Tobą o Twoich zainteresowaniach pogadała;) O ile to nie księgowość – wtedy katastrofa.
    W rozmowie z kimś poznanym przypadkiem można poprzestać na wzmiankach o pogodzie i o tanim proszku. Ale można też spotkać babcię dziecku, bo na pewno nie wiekiem. Babcia mówi, że jak była młodą mamą to wsadzała dzieciaki do kojców i czytała. Każdego dnia choc trochę. Do dziś zresztą tak ma. Później mówi, że żegluje. Pogadałyśmy o podróżach, o ludziach, przygodach – czysta radość życia. Inspiracja.

    Nie wiem, czemu Twoi sędziowie i pracownicy naukowi nie są ciekawi drugiego człowieka. Podróżą do Chin też by wzgardzili?

  7. Jiba
    no, niestety, byłam niesprawiedliwa wobec moich znajomych, cholera jasna psiakrew.
    To bardzo ciekawi ludzie są. Może trochę jestem na innej fali niż oni. Ale faktem jest, że moje dzieci zostały już odchowane, a niektórzy z moich przyjaciół w wyniku późniejszej prokreacji zajmują się dość małymi dziećmi.
    No i mamy: sprawy szkolno-przedszkolne, dawno już mi obce, a przecież ważne dla młodych rodziców. Chodzenie na katechezę (mój kolega, zawsze tak antyklerykalny, zaczyna coś mówić o „zaszczepianiu dzieciom wartości”, co by to nie było). Urządzanie pięknej chałupy (no nie chce mi się rozmawiać o zaletach płyty indukcyjnej, nie mam takiej i nie chcę mieć, nie obchodzi mnie to!).
    A ja się interesuję Białorusią! Nikt ze mną nie pogada 🙁
    Wiesz, kiedy ktoś nawet ma zainteresowania, ale nie obchodzi go nic poza własnym fiołem, to rozmowa z innymi też może się nie kleić, choć są to ludzie inteligentni.
    Tak się obawiam, że to ja mam tego fioła. Nie za bardzo chcę się tym dzielić z innymi, bo wyczuwam ich niezbyt duże zainteresowanie, nie chcę być też monotematyczna. Oni też mają coś ciekawego do powiedzenia (nie rozmawiają w kółko o płytach indukcyjnych), ale to, co naprawdę siedzi w moim sercu, pozostaje nieporuszone. Zostaję z tym sama.
    Zwierzyłam Ci się 🙂

  8. Marit,

    Białoruś, mówisz.. Nie jest to piętnaście sposobów na przyrządzenie fasoli:) Wierzę, że możesz mieć kłopoty z rozmówcami.

    Ja zapytałabym Ciebie o sytuację polityczną, ale z punktu widzenia Białorusinów. My wiemy tyle, co w naszej prasie i tv (na przykład, że nasza prokuratura pomaga wsadzać opozycję, kurka wodna, trudno uwierzyć) Ale może są Białorusini, którzy Łukaszenkę kochają? Uważają, że świetnie robi dla kraju, tylko świat jakiś taki zawzięty?
    Widzisz, pytań znalazłoby się całkiem sporo.

    I tu przepraszam Gospodarza, że tak sobie o czym innym rozmawiamy. Czy możemy to potraktować jako pogaduchy wózkowej ze spacerowiczką? Porozmawiałybyśmy poprzednio, ale były kłopoty techniczne.

    Marit, mnie tez dopadają koleżanki i każą zachwycać się płytkami z gruszeczkami. Stosuję metodę kiwania głową z podziwem, cóż robić?
    W domu mam o tyle dobrze, że niemąż interesuje się archeologią, a ja jego architekturą. I tak sobie gadamy. Poza domem również nie ma chętnych do słuchania o XVII – wiecznych kaflach piecowych, na przykład.
    Doceniam Twoją szczerość:)
    W zasadzie też moge pozdrowić Cię z mojej niszy. Budują się jakieś katakumby;)

  9. Gospodarz pisze:
    Myślałem o zapowiadanych (niemrawo) cięciach w administracji. Wszyscy pragną wyrzucić nadmiarowych urzędników na bruk, a nikt nie myśli o tym, że to właśnie drogą rozrostu administracji tworzy się w Polsce nowe mieszczaństwo, czy – niech będzie – klasa średnia.
    A ja się dziwię. Bo do zaliczenia do ‚klasy średniej’ potrzebne są dochody dobre, by nie powiedzieć bardzo dobre. A urzędnicy? Jeśli odjąć najwyższe stanowiska, zarabiają średnio i mało.
    (Prędzej zrozumiałbym odwrócenie tezy — że to rozrost klasy średniej wymusza wzrost liczby urzędników; bo klasa średnia wymaga nieprzeciętnej obsługi ‚administracyjnej’.)

    Jeśli chodzi o marsz — przed marszem miałem wrażenie, że chodzi w nim o miejsce dla TV Trwam na multipleksie, oraz że hierarchiczny Kościół odmówił w nim udziału. Po marszu mam wrażenie, że chodziło o promocję Jarosława Kaczyńskiego i błogosławieństwo dla niego, także ze strony Kościoła. Przed PiS był schowany, po — schowała się cała reszta, wraz z jej postulatami. To zapewne kwestia mediów, ale chyba też celowo tworzonego wizerunku. Ciekawe, czy uczestnicy podobnie odczuwają swoje uczestnictwo.

  10. Jiba
    Nie będziemy chyba tu Gospodarzowi blogu więcej zamulać, co? O Białorusi bym mogła pisać tyle, że sama mogłabym prowadzić blog (ale nie chcę, bo z autopsją u mnie słabo, wszystko wiem z internetu).

    Dzięki za tę wymianę zdań, która mi jakoś była potrzebna, bo chyba ciężko mi przeżyć takie moje pewne osamotnienie. Co do znajomych – kurczę, co oni winni, że nie są Białorusinami? 🙂
    Przesyłam piosenkę, od której u mnie wszystko się zaczęło (teraz, po półtora roku, ten klip smakuje mi jak magdalenka z książki Prousta)
    http://www.youtube.com/watch?v=hC3y4yxvbXI
    Pozdrawiam serdecznie

  11. Jiba
    to jeszcze ja do Ciebie.
    Sama widzisz, jak ciężko z kimś, kto ma takie zainteresowania jak ja.
    Zastanawiałam się, co bym mogła ciekawego Ci przesłać z dziedziny architektury. Znalazłam tylko coś z antyarchitektury, niestety 🙁
    http://nn.by/?c=ar&i=81086
    Po tych zdjęciach możesz się zorientować, jak trudno jest kochać ten kraj, i w ogóle się nim zainteresować. Na mnie jakoś tak padło, nawet nie wiem dlaczego.
    Do miłego spotkania gdzieś na blogach

  12. Marit – toż to zamek w Lidzie!:( Trudno cokolwiek powiedzieć..

    Jeśli jeszcze mogę wtrącić – piszesz, że nie chcesz prowadzić bloga, bo nie znasz tego kraju z autopsji. A przecież nie musi to być głęboka analiza oparta na doświadczeniach laboratoryjnych. Fanklub ma swoje prawa;) Jeśli serce chce śpiewać, niech śpiewa, nigdy nie wiadomo, kto posłucha.
    Ja chętnie bym na Twój blog zajrzała – bez ściemniania.
    Tez założyłam bloga z tym, czym lubię się zajmować, absolutnie nie pretendując do roli profesjonalisty. Jeszcze Cię nie zaprosze, bo nie radze sobie z ustawieniami, a nie podoba mi się tak, jak jest teraz. Ale gdy będzie dobrze to podeślę linka na pewno.
    Trzymaj się!

    Dzięki, Gospodarzu, za przymknięcie oka na prywatę:) Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php